Jak czosnek susze łzy...
Nad kominkiem westchnienia...
Przed wampirami wspomnień...
Co wysysają nadzieję...
WPijają w krew tęsknotę...
Smutek rostania i Twoich oczu...
Których nigdy nie zapomne...
Są chwile kiedy chce krzyczeć....
A nigdy nie chciałam...
Jak bardzo nie rozumiem...
Jak boje sie żegnania...
skomentuj (1)
lecz czego tak sie boisz, dlaczego wciaz niepewna,
a tuz przy jego twarzy, w milosci swej sumienna?
wytrwała i cierpliwa,walcząca, w alfabecie
milosci jakiej jeszcze, nikt nie zna na tym swiecie.
i czemu tak sie boisz ze potrafisz go zranic
gdy miedzy Wami piękno przez gwałt da sie powalić
że kiedys się zakończy tak smiałe zapomnienie
i zgasną Twe dla niego rozpalone płomienie
i powiedz prosze czemu miłości nie dasz prawa
chocby Cię za to miala bolesna spotkac kara
i chocby miala przniesc najwieksze łzy cierpienia
czemu jej nie pozwolisz, wyjsc z wątpilowsci cienia
daj sobie szanse kochac , oddaj mu siebie całą
i spraw by Twoje serce do gwiazd sie wyrywało
powiedz prosze chodz-ze-mna powiedz ze jest kochany
i zrozum ze na ból on już jest przygotowany
cudowna milosc Twoja na wyciągniecie ręki
a Ty sie boisz poznac prawdziwych słow piosenki
o namietnosci w ciszy, czułoości niewytchnienu
odpowiedz tylko prosze: czemu...czemu....CZEMU
skomentuj (0)
K... 2006-05-17 22:21:38
ZA TO
Za to że oddechu mi brak
gdy wołam cię
za to że czekałeś znów gdy
nie było mnie
za to że uciekam co noc
by z toba być
za to że gdy milczę ty też
nie mówisz nic
za to że kiedy ja wszystko co w sobie mam
oddałam ci
wszystko i tak zostało mi
za to bardzo ci dziękuję
a ty ciągle dziwisz się
że ja tobie za siebie dziekuję
nie rozumiesz tego nie
za to że znalazłam się gdy
schowałeś mnie
za to że pobiegłeś gdy ja
musiałam biec
za to że kiedy ja
wszystko co w sobie mam
oddałam ci
wszystko i tak zostało mi
za to bardzo ci dziękuję
a ty ciągle dziwisz się
że ja tobie za siebie ci dziękuję
nie zrozumiesz tego nigdy nie
skomentuj (1)
Chciałabym rzucić się w wir...
ZOstać porwaną na dno...miłości...
Czuć całą sobą, żę to, że tak, że chce...
Ale to chyba przywilej dobrych ludzi...
Wrócić
Wiem jak pięknie mogłąbym to zrobić...
Wiem co kochasz, za czym tesknisz, co lubisz...
Z czego bys sie ucieszyl, jakim gestem powalić Cię na kolana...
Jak spojrzeć, żebyś mnie przytulił, jak uwieść i sprawić, że..płoniesz...
Oboje płoniemy...
Wiem, jak bardzo mnie kochasz i wierze w to święcie..Bardziej niz w Boga, ale skoro On jest Miloscia...to sie nie pogniewa...
Wciąż czuje sie TWOJA i nei umiem tego zmienic...
Tak w srodku wciaz Cie kocham i nie umiem puscic za reke...
Male dizecko ktore jest we mnie...placze...
Mala niepoprawna optymistka wierzaca w marzenia i dobrych ludzi...placze...
Robie wiele bledow ostatnio...
Chwytam sie wszytstkiego i boje sie zdaia innych o Nim i o Tobie...
Tak bardzo tego nie lubie...
Zaden ZADEN mezczyna nigdy we mnie tak nie wierzyl jak Ty, zaden nie dal mi takeigo poczucia bezpieczenstwa, zadden tyle dla mnei nie posweicil, zaden tak wiele razy nie mowil ze mnie kocha...Nikt nigdy nie pokazal tylu cudownych miejsc i nie uczynil mnie JEDYNA w swoim zyciu...a Ty...Ty tak...
I tak cholernie winie sie za to, ze
ostatnio pozwolilam sie Mu przytulic...
I tak smutno mi bardzo ze sam mnie pchasz w Jego ramiona...
Kochasz mnie
znasz mnie
wiesz co mnie zaboli najbardziej...
To taka bron milosci???
Ostatnio ranisz...bardzo...
Jego mi zostawiasz..na tacy..
A on tak...goraco przekonuje ze...chce sie zwiazac z kobieta...ktora teskni za innym i wciaz w niej jest Go pelno...
ROzdarte mam serce...
Na pol...
Moze poczula sczczesliwa...
Bo od pol roku usypiam we lzach...
skomentuj (1)
... 2006-02-17 13:17:18
Ciemny pokój, pije sok pomarańczowy... I oprócz tego, że drżę z zimna...nie wiem co, czuje. Trzymam w ręce serduszko...to które od Ciebie dostałam...Mogłabym Ci zaufać, całować Cię bez obaw, nie myśleć o tym, że każdym dotykiem mogę zranić, gdybym tylko była pewna, że kiedyś... nam sie uda, że Ty, że ja, że My nie będziemy tego żałować...Ale nie mogę Ci tego obiecać...Nie teraz kiedy...tak wiele we mnie jest Jego, kiedy zdarza mi się tak tęsknić, że... usycham w środku i wystarczyłoby jedno Jego słowo, by do Niego wrócić...Nie teraz, kiedy sama nie poznaje siebie...Przez te ostatnie miesiące zdarzało mi się płakać, drżeć ze złości, zakończyć związek, od którego byłam uzależniona, spojrzeć na kogoś innego...I ciągle się obwiniać, zasypiać w ubraniu, krzyczeć przez telefon, prosić mamę o to, by więcej nie pytała, jak się czuję, rano iść na zajęcia z zapłakanymi oczami, wrócić do domu i nie wiedzieć za co się zabrać...Zupełnie zapomnieć o nauce, biec na anatomie nie wiedząc jakie ma odgałęzienia nervus pharyngeus, zasypiać bojąc się swoich marzeń...nie wiedząc nawet jakie one są. Bo dziś nie wiem, czego chce... kilka godzin temu trzymałeś mnie za ręce...a ja teraz siedzę tutaj, sama i zastanawiam się, czy to ma sens, czy My bez Nas się liczymy, gdzie jesteśmy, co On robi, jak mocno bolałoby go serce, gdyby wiedział, że dziś oddaliłam się bardziej niż kiedykolwiek...I zastanawiam się, czy gdybym wróciła, było by znów pięknie...I zastanawiam się, czy gdybym dała szanse komuś innemu, nie budziłabym się z uczuciem kłucia w sercu....Bo ja Cie kochałam ponad wszystko...A jeśli wciąż? A jeśli...? A jeśli...Boże...Czy to minie...?
skomentuj (0)